Geoblog.pl    babatikidido    Podróże    Maroko 2010 :)    lądujemy w Maroko :)
Zwiń mapę
2010
01
lip

lądujemy w Maroko :)

 
Maroko
Maroko, Tanger
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2564 km
 
Pare minut po ósmej rano, lądujemy w Maroku! :P Lot trwał 2 godz. 30min. Wymieniamy na lotnisku 20 euro po kursie 10,91 i trzema baaaardzo drogimi taksówkami zmierzamy do Cap Spartel gdzie część ekipy chce zobaczyć Groty Herkulesa i gdzie ma być nasz pierwszy nocleg. Na miejscu okazuje się jednak, że jest to dość drogi kurort z powstającymi jak grzyby po deszczu eksluzywnymi hotelami. (Przykładowe ceny noclegów: Kemping - 400Dh / 2os Hotel - 1600Dh za apartament).

Po bezowocnych poszukiwaniach taniego noclegu odpoczywamy w przydrożnej skromnej restauracji. Zamawiamy tadżin i czekamy na niego 1:30 godz. (80Dh / 3-os Tadżin) umilając ten czas miętową herbatką (7Dh) i wodą mineralną (5Dh). Upał ogromny a herbata choć jest bardzo słodkim ulepkiem jest bardzo dobra. Jesteśmy świadkami powstawania Tadżina od podstaw i nie możemy już się doczekać etapu końcowego... jesteśmy niesamowicie głodni a zapachy wydostające się spod pokrywy tadżina dodatkowo nas drażnią... :)
Jak się okazało na końcu wycieczki, był to jeden z najlepszych i najtańszych Tadżinów jakie jedliśmy w Maroku.

Aby zabić czas oczekiwania na jedzenie, część ekipy zwiedza Groty a my idziemy na plażę, piękną i szeroką. Wbrew temu co by się wydawało woda w Oceanie Atlantyckim jest lodowata, ale mimo to wygłupiamy się ile tylko się da wytrzymać :P
Potem zaprzyjazniamy sie z wielbłądami oczekującymi na turystów, które ochoczo pozują do zdjęć i wkońcu przychodzi wymarzona chwila... czeka już na nas przepyszny Tadżin! Trzy wielkie, gliniane naczynia wypełnione duszonymi ziemniakami, warzywami, sardynkami i rybą, wszystkie przyżądzone na grilu zniknęły ze stołu w mig. Niebo w ustach :P

Po sytym obiedzie właściciele zamawiają nam dwie taksówki do Tangeru po normalnej cene (12Dh/ os.). Do taksówek upchneliśmy się po 7 osób w taksówce (Stare Mercedesy Beczki) - cztery z tyłu a my, ściśnięci razem na przednim siedzeniu. W Tangerze wysiadamy pod kościołem i z pomocą miejscowego przewodnika (który kosztuje nas 5Dh) docieramy do hotelu "Olid" w Medinie. "Olid" to hotel o raczej średnim bardzo standardzie ale pokoje czyste z umywalkami, dwie łazienki na korytarzu.. już mniej czyste, ale woda jest i to nawet ciepła jeśli sie poprosi recepcjoniste o kurek :)

Wychodzimy na spacer po medinie Tangeru. Jest słoneczna pogoda a my rozglądamy się za kafejką internetową dla Karoliny, która nazajutrz ma zdawać egzamin przez Skype'a :) Na kolacje kupujemy ser i naleśniki od berberek i rozkładamy się z jedzeniem na trawie przy fontannie, jest cudownie. Wieczorem znajdujemy knajpę, która już z daleka zwabia nas szyldem "Heineken" (butelka 0,33 ltr /22Dh). Część ekipy nie może przepuścić takiej okazji i zostaje na piwo.
Pomimo krzyków i głośnej muzyki dobiegającej z ulicy, szybko zasypiamy w hotelowym pokoju. To był długi dzień...

_______________

Cap Spartel:
1 taksówka: lotnisko Tanger -> Cap Spartel - 150 Dh
przykładowe ceny noclegów: Kemping - 400 Dh / 2os Hotel - 1600 Dh za apartament
tadżin ( naprawdę duży) - 80 Dh / 3-os
miętowa herbatka - 7 Dh
woda mineralna - 5 Dh
1 taksówka: Cap Spartel -> Tanger - 60 Dh czyli 12 Dh/os gdy jest pełna taksówka czyli 6os+kierowca

Tanger:
hotel "Olid" w Medinie - 50 Dh/os
coca-cola / woda min. - 5 Dh
herbata miętowa z miętą - 8 Dh
"Heineken" butelka 0,33 ltr - 22 Dh
gin z tonikiem - 30 Dh









 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
babatikidido

Kamila i Jarek
zwiedzili 9% świata (18 państw)
Zasoby: 220 wpisów220 2 komentarze2 328 zdjęć328 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
21.07.2012 - 02.08.2012
 
 
17.11.2008 - 24.11.2008
 
 
30.06.2010 - 04.08.2010